2019 05 27 31 ZIEL SZK OPTYMISCI 01Pięć dni, piosenka, recepty... czyli 

Grupa trzymająca się razem

albo

Niepoprawni Optymiści 

na bieszczadzkim szlaku

 

Recepta na radość z życia

- syrop malinowy z mnóstwem optymizmu

- pastylka wiary z domieszką nadziei

- tabletka z odwagi

- bandaż przebaczenia

- plaster miłości

- emulsja ze szczerości

- ampułka z pokorą

- kapsułka dobrych wspomnień


 

Dzień 1.

Niepoprawni Optymiści pojechali na zieloną szkołę! W drodze dużo rozmawialiśmy i oglądaliśmy filmy. W czasie postoju ustaliliśmy, kto z kim będzie mieszkał w pokoju. Podróż była długa. Po południu dotarliśmy do ośrodka. Po obiedzie poszliśmy na spacer nad Solinkę (tam turlaliśmy się z górki – bardzo nam się to podobało!) i do Otaczarni. Omówiliśmy plan działania naszej grupy i dowiedzieliśmy się, że na każdy dzień będziemy dostawać zadania. Jednym z nich ma być tworzenie notatek z każdego dnia – o tym, co zapamiętaliśmy; co było dla nas ważne. Wieczorem graliśmy mecz. Po nim czytaliśmy legendę o pochodzeniu nazwy Bieszczady. Rozwiązaliśmy również krzyżówkę, w której hasłem była prawdziwa nazwa naszej grupy. Okazało się, że zapisaliśmy się do… Szkoły Przetrwania!

 

Dzień 2.

Dzisiaj podobało nam się to, że było dużo czasu na rozmowy. Wchodziliśmy w towarzystwie panów przewodników na Połoninę Wetlińską i odwiedziliśmy „Chatkę Puchatka” – górskie schronisko. Mieliśmy szczęście co do pogody, bo przez większość drogi była bardzo ładna. Dopiero na szczycie było wyjątkowo zimno i mocno wiało (co akurat nam się podobało). Niektórzy z nas robili pamiątkowe pieczątki przy Przełęczy Wyżna lub w schronisku. W drodze powrotnej zrobiliśmy przystanek przy bacówce, by chętni mogli kupić prawdziwe górskie sery. Zatrzymaliśmy się również przy cmentarzu. Zwiedziliśmy go w towarzystwie panów przewodników. W ośrodku zjedliśmy obiad, a po nim udaliśmy się na długi spacer. Byliśmy m.in. przy cerkwii w Terce. Przy kamiennym stole w Terce, graliśmy w mafię. Wieczorem były zajęcia taneczne dla chętnych i mecz piłkarski – wygraliśmy z Etno-Detektywami 6:1!

 

Dzień 3.

Po śniadaniu wyruszyliśmy na wycieczkę do cerkwii w Górzance, na Zaporę nad Soliną oraz do Muzeum Bojków. W tym ostatnim miejscu było wiele stoisk z wyjątkowymi pamiątkami.

Na ten dzień dostaliśmy też od opiekunów grupy wymagające wyzwanie, by przez cały dzień nie używać słowa „ja” i zaimków „mój”, „mnie”, „moje”, itd. Mielimy się starać nie koncentrować na sobie, a zwracać uwagę na innych. Jak się później okazało, było to związane z filmem „Czerwony żółw”, który oglądaliśmy po południu w klimatycznym kinie Końkret. Wyjazd do kina był niespodzianką, przygotowaną w tajemnicy przed nami przez p. Patrycję i p. Marcina. Po filmie rozmawialiśmy o tym, jakie wrażenie na nas wywarł i czego mogliśmy się z niego nauczyć. To była dobra okazja do dyskusji! Wieczorem oglądaliśmy przedstawienie Trupy Teatralnej, a jeszcze później była dyskoteka.

 

Dzień 4.

Dzisiaj wstaliśmy pół godziny później. Pogoda była nie najlepsza (padało i było pochmurno). Po śniadaniu spotkaliśmy się w świetlicy, żeby nadrobić zaległości w realizacji planu pracy naszej grupy (prezentacje piosenek, czytanie bieszczadzkich legend, itp.). Gdy nadszedł czas, by zaprezentować piosenkę stworzoną głównie przez chłopców z naszej klasy, zeszliśmy do jadalni, ponieważ tam znajdowało się potrzebne nam pianino. Okazało się, że piosenka pod roboczym tytułem „Ciśnij w Bieszczady” była świetna i nasi opiekunowie zaproponowali, żebyśmy zaprezentowali ją wieczorem przed wszystkimi grupami. Zaczęliśmy więc intensywne próby. Przygotowaliśmy również egzemplarze tekstu piosenki, by zaprosić innych do wspólnego śpiewania. Dalsze przygotowania do występu musieliśmy odłożyć na potem, ponieważ pogoda się poprawiła i mogliśmy udać się na wycieczkę w góry.

Planowaliśmy dotrzeć na Korbanię. Jednak gdyby pogoda nam na to nie pozwoliła, cieszyliśmy się na myśl, że dotrzemy choć do cerkwii w Łopience, która znajdowała się po drodze na szczyt. Na szlaku nasza grupa odłączyła się od innych i poszła szybciej w górę. Przy świątyni zdecydowaliśmy, że spróbujemy wejść na szczyt. Po drodze było dużo błota (które lubię ja i inni Niepoprawni Optymiści też) oraz kamieni. Trasa nie była łatwa, a warunki niesprzyjające (kałuże błotne, woda spływająca ze szczytu), więc zawróciliśmy. Inne grupy również próbowały wejść na szczyt, ale także zrezygnowały. W drodze powrotnej niektórzy z nas wchodzili do kałuż i potoków. Bardzo nam się podobały te zabawy! Po dotarciu do autokaru, zdecydowaliśmy, że rezygnujemy z czekania na podróż i idziemy do ośrodka na piechotę! To było coś! Po drodze p. Marcin uczył nas techniki chodu „na Roberta Korzeniowskiego”. Gdy byliśmy już blisko miejscowości, w której mieszkaliśmy, zgarnął nas z drogi autokar z innymi grupami. Przemoczeni, ubłoceni, ale szczęśliwi i usmiechnięci wróciliśmy do ośrodka. Był czas na odświeżenie się i posiłek. Wieczorem spotkaliśmy się na przedstawieniu Trupy Teatralnej oraz zaprezntowaliśmy naszą grupową piosenkę o Bieszczadach. Potem było ognisko – kiełbaski i śpiewy. To był mój ulubiony dzień na tym wyjeździe.

 

Dzień 5.

To już ostatni dzień zielonej szkoły. Wstaliśmy wcześniej, żeby dokończyć pakowanie i sprzątnąć pokoje. Zjedliśmy śniadanie, wzięliśmy walizki, pobraliśmy prowiatnt i ruszyliśmy w trasę. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Baranowie Sandomierskim. Zjedliśmy tam obiad w eleganckiej restauracji oraz zwiedziliśmy Zamek nazywany Małym Wawelem. Bardzo podobały mi się herby, które były namalowane w hallu. Był wśród nich herb rodu jednego z naszych kolegów z klasy. Poza tym niektórzy z Niepoprawnych Optymistów mieli okazję zagrać na zabytkowym pianinie, które znajdowało się w jednej z komnat! Podróż minęła szybko. Gdy dotarliśmy do Warszawy, rzuciliśmy się w objęcia naszych rodziców, którzy czekali na nas na parkingu.

Główną autorką raportów z każdego dnia jest Marysia Kędzior

 

Niektóre fragmenty, tekst piosenki oraz skład Apteczki zostały stworzone przez ogół Niepoprawnych Optymistów

 

Tekst piosenki

„Ciśnij w Bieszczady”

Jeśli nuda Ci doskwiera

I przygody pragniesz tej

Adres ten zapamiętajcie:

Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej

Bo tam gorąca czekolada, słodycze i cola

I fasola

Na gorąco lub na zimno

Do wyboru, do koloru

Na bieżąco

Kiedy najesz się do syta

I odpoczniesz sobie tak

Z przyjacielem swym wyruszysz

Na bieszczadzki czarny szlak

Kiedy nuda ci doskwiera,

Ciśnij w Bieszczady!

Kiedy szukasz przyjaciela,

Ciśnij w Bieszczady!

Kiedy dużo masz energii,

Ciśnij w Bieszczady!

My naprawdę polecamy:

Weź jedź w te Bieszczady!

 

Apteczka Niepoprawnych Optymistów

 

Recepta na radość z życia

- syrop malinowy z mnóstwem optymizmu

- pastylka wiary z domieszką nadziei

- tabletka z odwagi

- bandaż przebaczenia

- plaster miłości

- emulsja ze szczerości

- ampułka z pokorą

- kapsułka dobrych wspomnień

 

Recepta na smutki

- duże pudełko lodów

- dobra komedia

- rozmowa z rodziną lub przyjaciółmi

- szczypta kwiatów z łąki szczęścia

- łyżeczka złota

 

Przepis na pastylki na szczęście

- miód z pasieki szczęśliwych pszczół

- szczypta miłości

- cytryny z wesołego sadu

- dwie łyżeczki przyjaźni

 

Syrop na odnowienie przyjaźni

- liście radosnego krzewu

- woda z miłosnego jeziorka

- szczypta żalu

- łyżka miodu

- dwie szczypty dobrych chęci

 

Plastry na złamane serce

- włókna z kolorowych drzew

- dwie krople współczucoa

- jedna łyżeczka kleju z żywicy z drzew miłości