2018 09 26 28 4a i 4b jesienna 0282018 09 26 28 4a i 4b jesienna 035

Klasy czwarte w tym roku wyjątkowo wyruszyły w okolice Krakowa. W dość nietypowy sposób omijaliśmy główne zabytki bądź przyglądaliśmy się im o nietypowej porze albo z okien autobusu tudzież przechodziliśmy przez nie krokiem zdecydowanym i bez zbytnich rozważań. Po wyprawie okazało się, że wycieczka była... za krótka! I że uczestnicy byli gotowi na co najmniej tygodniową wyprawę.

 

A co zobaczyliśmy przez trzy dni - zobaczcie i przeczytajcie poniżej!

 

2018 09 26 28 4a i 4b jesienna 0012018 09 26 28 4a i 4b jesienna 021We środę rano spotkaliśmy się w hali głównej Dworca Centralnego i o 7:48 ruszyliśmy pociągiem (z przedziałami) do Krakowa.
Dojechaliśmy szybko na dworzec Kraków Główny i stamtąd pojechaliśmy tramwajem nr 14 do schroniska Oleandry i zostawiliśmy tam bagaże. Następnie ruszyliśmy ku naszemu pierwszemu celowi. Był nim Ogród Doświadczeń. Dzieci dostały sporo wolnego czasu i w mniejszych grupkach mogły chodzić, gdzie chciały. Miały też do wykonania zadanie, które potem trzeba było zaprezentować innym. Najchętniej odwiedzanym miejscem był Labirynt, w którym można było się gonić i piszczeć do woli.
Z Ogrodu Doświadczeń pojechaliśmy znowu tramwajem i wysiedliśmy w samym centrum Starego Miasta. Ulicą Grodzką przeszliśmy do Rynku, a potem ruszyliśmy na poszukiwanie obiadu. Nasza pierogarnia była tuż za Plantami.
Po obiedzie wróciliśmy do schroniska, żeby rozlokować się w pokojach. Sporo kłopotu sprawiło przygotowanie łóżek, gdyż dzieci musiały same (czytaj: z pomocą nauczycieli) oblec swoją pościel.
Po kolacji z naleśnikami w stołówce Żaczek wybraliśmy się na wieczorny spacer w stronę Wisły. Najpierw w ciemnościach przeszliśmy przez Błonia, obok których było ulokowane nasze schronisko. Było przy tym sporo śmiechu, ale największa atrakcja dopiero była przed nami. Większość czasu spędziliśmy bowiem wspinając się na Smoka Wawelskiego, który znienacka kilkakrotnie ział na nas ogniem!

2018 09 26 28 4a i 4b jesienna 0342018 09 26 28 4a i 4b jesienna 037Drugi dzień wycieczki zaczęliśmy od samodzielnego przygotowania śniadania w kuchni na IV piętrze. Potem pod nasze schronisko przyjechał mały autokar, który zawiózł nas pod Pieskową Skałę. Nie zwiedzaliśmy zamku wewnątrz, ale spędziliśmy trochę czasu na dziedzińcu, podziwiając widoki na zamkowe ogrody i Maczugę Herkulesa, a także zabawiając się w mincerzy. Następnie poszliśmy pod Maczugę Herkulesa, przed którą robiliśmy sobie zdjęcia.
Droga do Ojcowa była niezmiernie długa; szliśmy przez lasy z muchomorami i pola z kozami, w górę i w dół, głośno śpiewając i podpierając się kijami. Po drodze minęliśmy świątynię bł. Salomei, Kapliczkę na wodzie i ruiny zamku w Ojcowie, ale niestety nie mieliśmy ani sił, ani czasu, żeby przyjrzeć im się bliżej. Na obiad dotarliśmy spóźnieni o półtorej godziny i BARDZO wygłodniali.
Po obiedzie i zakupach pamiątkowych przybyło nam sił i ruszyliśmy na krótki spacer do Bramy Krakowskiej. Po drodze mijaliśmy stawy, w których hoduje się pstrągi. Za to w Bramie Krakowskiej widzieliśmy młodą parę robiącą zdjęcia ślubne.
Na koniec część osób została z panią Izą przy Bramie Krakowskiej, a reszta poszła w górę do Jaskini Ciemnej. Zwiedzaliśmy ją przy latarkach, które rozdał nam pan przewodnik. Dowiedzieliśmy się między innymi, że właśnie odnaleziono tam najstarsze szczątki ludzkie w Polsce – kości palców neandertalskiego dziecka, najprawdopodobniej zjedzonych przez orła lub innego wielkiego ptaka. W samej Jaskini można też było obserwować śpiące nietoperze.

 

2018 09 26 28 4a i 4b jesienna 063Ostatniego dnia po wczesnym śniadaniu i zdaniu pokoi pojechaliśmy autobusem do Wieliczki. Powitał nas pan przewodnik i musieliśmy na początek zejść po 380 schodach na pierwszy poziom kopalni.
Podczas długiej trasy przechodziliśmy prze okazałe komnaty i wąskie korytarze, widzieliśmy solne jeziorka i solne rzeźby, dwa razy spotkał nas Skarbnik z przyklejoną brodą i organizował nam zawody w drużynach. Wiele osób najbardziej było jednak zainteresowanych wylizywaniem solnych ścian!
2018 09 26 28 4a i 4b jesienna 065Obiad tego dnia jedliśmy w podziemiach. Po jedzeniu ruszyliśmy ku windzie. Gdy wyjechaliśmy na powierzchnię, okazało się, że jest słonecznie i gorąco, a także, że znajdujemy się w zupełnie innym miejscu, niż początkowo – musieliśmy więc wrócić pięknymi uliczkami Wieliczki do autobusu.
Wróciwszy do Krakowa ponownie znaleźliśmy się na Rynku i ponownie zeszliśmy pod ziemię, tym razem aby zwiedzić historyczne Podziemia Rynku.
W drodze powrotnej po raz ostatni przeszliśmy przez Planty (może niektórzy w końcu zapamiętali tę trudną nazwę?) i wróciliśmy do naszego schroniska, aby zabrać bagaże. Z ciężkim ładunkiem musieliśmy jeszcze dotrzeć na dworzec. Po drodze pani Magda kupiła wszystkim bajgle krakowskie. O 16:55 ruszyliśmy pociągiem Pendolino (tym razem bez przedziałów) do Warszawy i wkrótce byliśmy w domu.