2016 05 30 mocno 009 FOTORELACJA

 

Nasza grupa nazywała się „Mocno w nogach”, a jej głównym założeniem było, że będziemy dużo chodzić – zwłaszcza po plaży.

 

Przeszliśmy rzeczywiście sporo: już pierwszego dnia – idąc zresztą śladem innych dwóch grup – doszliśmy plażą do ujścia Wisły (przez teleskop pewnego uprzejmego pana mogliśmy obserwować foki!), a następnie ruszyliśmy malowniczą ścieżką w górę rzeki aż do Mikoszewa. We wtorek zrealizowaliśmy nasz koronny plan: dojście plażą od Piasków (ostatniej miejscowości po polskiej stronie Mierzei) do granicy rosyjskiej; była to daleka wyprawa zakończona pełnym powodzeniem, na zdjęciach można zobaczyć, jak niektóre stopy nielegalnie przekroczyły granicę! Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze w Krynicy i weszliśmy na latarnię morską, by zobaczyć Mierzeję Wiślaną w całej okazałości. 2016 06 02 mocno 023We środę wraz ze wszystkimi grupami nachodziliśmy się po Westerplatte i Gdańsku, rozwiązując zadania bardzo ciekawie opowiadającej pani przewodnik, by na koniec pokonać 412 schodów na szczyt wieży Kościoła Mariackiego. Późnym wieczorem ruszyliśmy jeszcze po ciemku na wycieczkę ku plaży, ale poszliśmy zbyt daleką drogą i w środku lasu trzeba było w pewnym momencie podjąć decyzję o odwrocie. We czwartek poszliśmy lasem do Jantara i obejrzeliśmy pobieżnie mini-zoo, większość wracała również lasem, ale najmocniejsi w nogach (i w głowach – słońce prażyło wtedy niemiłosiernie!) doszli do ośrodka okrężną drogą wzdłuż brzegu morskiego. Ostatniego dnia w drodze powrotnej wszyscy zwiedzaliśmy zamek w Malborku.

 

 

2016 06 02 mocno 0432016 06 02 mocno 039Przez cały czas trwania wycieczki przeprowadzaliśmy dużo różnych konkursów i wymyślaliśmy przeróżne kategorie, w których nasi „mocni w nogach” zdobywali odznaki. Czasem były to tradycyjnie rozumiane konkursy: skok w dal na plaży, który wygrali Jaś Suchocki i Mela; rzut bumerangiem, w którym absolutnym mistrzem okazał się Franek (choć były też chwile grozy, których bohaterami byli Robert i Pola…); konkurs na budowlę lub inne dzieło wykonane z piasku, gdzie szczególnie niezapomniana była przepiękna płaskorzeźba syrenki wykonana przez Idę, Melę, Marysię i Polę oraz skomplikowany system fortyfikacji stworzony przez całą szóstkę chłopaków z 4B (Staś, Mateusz, Rysiek, Janek, Alex i Piotrek), którzy już wcześniej wykazali się zapałem budowniczym, gdy powstrzymywali katastrofę ekologiczną, jaką miało być wylanie się do morza całego jeziorka plażowego. Inne konkursy były zaimprowizowane, np. kto pierwszy dostrzeże tabliczkę z napisem „Piaski 1” (najdalsze wejście na plażę w Piaskach) albo kto zgadnie, jakie egzotyczne zwierzę znajdziemy w mini-zoo w Jantarze – akurat te konkursy oba wygrała Marcysia. Z kolei najlepsze kaczki na wodzie puszczali Miłosz i Józek. Odznaki zdobyć można było również za rozmaite osobiste osiągnięcia i zasługi: za akrobacje plażowe (gwiazdy, szpagaty…), które wykonywała Zosia; za najlepiej oświetlonego człowieka wyjazdu, 2016 06 02 mocno 004którym podczas wieczorno-nocnej wycieczki okazał się Staś Kowalski; dla mistrza parkietu, którym okazał się Józek; dla najbardziej wartościowych graczy (MVP) meczów w ringo, którymi zostali Staś, Jaś, Ignacy i Marysia; dla tych, którzy najodważniej weszli do zimnej wody (grupka morsów składała się z Zosi i sześciu chłopaków, m.in. Alika). Oczywiście nie mogło zabraknąć odznak dla tych, którzy podczas naszych marszów okazywali się najbardziej „mocni w nogach”, zarówno w szczególnych sytuacjach, jak wspomniany powyżej powrót plażą z Jantara, na który zdecydowali się tylko Robert, Ryś, Piotrek i Franek, jak i na co dzień (bezwzględnie należy tu docenić Idę, Marcysię i Melę, a także Janka Novaka). Docenialiśmy też inne dziedziny, np. Ryś, Janek Novak i Janek Schwendimann objawili talent pianistyczny i umilali nam spożywanie spóźnionego obiadu po powrocie znad rosyjskiej granicy, dostali więc odpowiednią odznakę oznaczającą grę na pianinie

 2016 05 31 mocno 001

Poza tym mieliśmy aktywności typowo sportowe: chętni odbywali poranne biegi (ci, którzy biegali z panem Filipem codziennie dostali oczywiście odznaki), inni chętni grali w tym czasie w badmintona (wielkie dzięki dla Miłosza, Piotrka Czechowskiego i Aleksa za przywiezienie własnego sprzętu!). Wielką popularność zdobyła nowo wynaleziona dyscyplina sportu, czyli gra w ringo na boisku do siatkówki plażowej – szybko i sprawnie pan Filip zorganizował turniej dla całej naszej grupy, wygrała go drużyna „Dream Team” Stasia Solskiego. 2016 05 30 mocno 023Oczywiście było też dużo gry w piłkę i nie było tu chyba osoby z większym i bardziej zaraźliwym zapałem, niż Ida! Za to najwięcej bramek zdobywał Ignacy. Najbardziej szalony mecz piłki nożnej miał miejsce równocześnie z kolacją pieczoną przy ognisku i meczem Polska-Holandia oglądanym przez niektórych w domku obok. Był to mecz grany na bosaka na mokrym od deszczu niewielkim boisku, na którym w szczytowym momencie grało jednocześnie… 36 osób! Założeniem wyjściowym było, że grają dziewczyny przeciwko chłopakom, składy były jednak całkowicie płynne, co chwila ktoś wchodził, inni schodzili, żeby sobie upiec kolację, nikt nigdy nie wiedział ani ile jest osób w drużynie, ani jaki jest wynik. Było bardzo zabawnie!

 2016 06 01 mocno 029

Wieczorami zażywaliśmy życia kulturalno-rozrywkowego. 2016 05 30 mocno 024Przede wszystkim mogliśmy obejrzeć dwa bardzo udane przedstawienia grupy teatralnej, na które zamiast biletu należało uprzejmie przywitać się w progu świetlicy z gospodarzami wieczoru. Przed spaniem zwykle zbieraliśmy się w 12-osobowym pokoju chłopaków (nazywanym przez nich pieszczotliwie „poprawczakiem”) i trochę śpiewaliśmy. Za piosenkę wyjazdu dla naszej grupy należy chyba uznać „Knajpę morderców”, spopularyzowany przez Kazika Staszewskiego i zespół Kult utwór Staszka Staszewskiego. Natomiast dla całości zielonej szkoły najbardziej pamiętną piosenkę będzie zapewne szanta „Pompuj zęzę”, którą brawurowo śpiewała (i wszystkich tym zaraziła) grupa „Kamratów z Mierzei”. Ukoronowaniem śpiewów miało być spotkanie przy ognisku (przed kiełbaskami), ale właśnie wtedy przyszła wielka ulewa i ostatecznie wspólne śpiewanie wszystkich grup miało miejsce w nieco ograniczonym wymiarze w świetlicy. Ostatniego wieczora graliśmy jeszcze w mafię, ale chyba było za późno i mafia szybko i bezlitośnie zlikwidowała wszystkich uczciwych mieszkańców miasta.2016 06 01 mocno 013

 

 

Niektóre z wyżej opisanych wydarzeń zostały uwiecznione na zdjęciach wykonanych przez prowadzących grupę: pana Filipa i pana Krzysztofa. Zapraszamy do obejrzenia a wszystkim uczestnikom serdecznie dziękujemy!

FOTORELACJA