Zielona szkoła w grupie "Poszukiwaczy skeczu, pieśni i meczu" miała dość eklektyczny charakter, co zapowiadała już sama nazwa.

Poniżej znajdziecie relację z naszych dzialań i sporo zdjęć!

   2014 05 26 30 poszukiwacze splyw 0202014 05 26 30 poszukiwacze Wigry 010 2014 05 26 30 poszukiwacze las 001

 

„Szukaliśmy” więc skeczy, choć niczego do końca nie udało się znaleźć. Mieliśmy sporo śmiechu wokół tekstów komentatorów sportowych i sporo osób zaangażowało się w samodzielne wymyślanie własnych "wpadek komentatorskich". Był plan, żeby zrobić z tego większe przedstawienie, ale zabrakło czasu - pozostało więc sporo niewykorzystanych pomysłów, może kiedyś znajdą ujście. Oglądaliśmy dwa klasyczne skecze z Kabaretu Dudek (o sęku i o hydrauliku), a także Zenona Laskowika jako Kaplicowego. Mieliśmy oglądać więcej, ale wystąpiły problemy techniczne.

Część meczową trzeba by zdefiniować szeroko, bo rozmaitych zawodów mieliśmy sporo. Graliśmy wielokrotnie w piłkę w różnych warunkach, w tym również na boisku z krzywizną (tuż obok naszego domku), gdzie wśród drzew nie wszyscy do końca wiedzieli, które drzewa stanowią bramkę, za to do gry włączały się podobno złowrogie moce lasu. Dużą popularnością cieszyły się mecze rozgrywane przy użyciu frisbee (czasem zamiast frisbee używano kapelusza). Dwa razy biegaliśmy po lesie, grając we flagi, znajdując przy okazji kilka kleszczy.
Mieliśmy też całe jedno popołudnie z grami planszowo-świetlicowymi, a niektóre z nich przeniosły się na nieformalne rozgrywki w kolejnych dniach, aż po mafię, która rozrabiała w autokarze w drodze powrotnej. Dużo osób przywiozło dużo gier, za co bardzo dziękujemy i przepraszamy tych, których wkładu nie zdążyliśmy wykorzystać.

Najbardziej chyba jednak zaangażowaliśmy się w prace poszukiwawcze w dziedzinie "pieśni". Przede wszystkim od pierwszego poniedziałkowego popołudnia aż po ostatni czwartkowy wieczór pracowaliśmy nad Bohemian Rhapsody, którą ostatecznie udało nam się publicznie wykonać z wielkim powodzeniem i dostaliśmy całkiem imponujący aplauz. Śpiewaliśmy też nieco w pokoju u szóstoklasistów, choć mniej niż było w planie (ale ostatniego wieczora udało się naprawdę nieźle). W środowy wieczór śpiewaliśmy do późnej godziny przy ognisku. Zgodnie z zapowiedzią grupa dowiedziała się, że pół miliona ludzi przyszło ongiś do Central Parku na koncert Simona i Garfunkela, ale przeszkody wyższe sprawiły, że udało się pokazać tylko 1/4 koncertu; został z tego głównie refren Mrs Robinson, ale dobre i to. Teoretycznie każdy przywiózł z wyjazdu mały śpiewnik, w którym można zobaczyć część piosenek, które mieliśmy w repertuarze.

Poza działaniami naszej grupy było sporo imprez centralnych, w których brali udział wszyscy. Po pierwsze spływ Czarną Hańczą, który w opinii wielu osób udał się w 100% i był highlightem całego wyjazdu. Zwiedzaliśmy klasztor i muzeum w Wigrach (i obok jednego, i obok drugiego graliśmy też w piłkę), pływaliśmy łódką po jeziorze. Odbyła się dyskoteka. Odbyło się wspomniane wyżej ognisko, które było dla wszystkich, choć do samego późnego końca została jednak tylko grupa najbardziej wytrwałych z naszej grupy i czwórka gości z grupy teatralnej. Codziennie wieczorem byliśmy zapraszani na występ tejże grupy teatralnej, która w tym roku pięknie bawiła nas Mickiewiczem (ostatniego wieczora zrobiliśmy im epilog naszym wykonaniem Bohemian Rhapsody). Wreszcie w drodze powrotnej wszyscy zwiedzaliśmy twierdzę Osowiec – z pewnością nie każdego fascynuje tematyka militarna, ale ta wycieczka naprawdę mogła się podobać, a sam teren twierdzy był imponujący (łaziliśmy dwie godziny, a zobaczyliśmy ledwie ułamek samego fortu pierwszego).

Warto na koniec wspomnieć, że choć bywało chłodno, to w porównaniu do doniesień z Warszawy wygląda na to, że pogodę mieliśmy wprost świetną.

WOKÓŁ WIGIER

 

 

SPŁYW

 

 

W LESIE

 

 

OSOWIEC