Podsumowanie jesieni w 5M

montessori    7 wspanialych    Robinson i Crusoe    gravity

 


8 października na zaproszenie pani Moniki Pawluczuk-Solarz, dawnej wychowawczyni klasy, poszliśmy w odwiedziny do szkoły montessoriMontessori przy ulicy Gruszczyńskiego, gdzie pani Monika obecnie pracuje. Usiedliśmy w kręgu i pani Monika opowiedziała nam, jak funkcjonuje szkoła, gdzie niemal wszystkie lekcje są pracą własną (część osób od razu chciała się przenieść). Potem każdy powiedział coś o sobie, dostaliśmy drobny poczęstunek, który został w mgnieniu oka pożarty, a na koniec mogliśmy wejść do sal, gdzie właśnie pracowały dzieci, obejrzeć lub przypomnieć sobie montessoriańskie pomoce. Co ciekawe, sporo osób odnalazło pomoce wykonane własnoręcznie przed kilku laty! 

Nie bylibyśmy klasą 5m, gdybyśmy na koniec nie zagrali meczu w piłkę nożną na boisku szkoły przy Gruszczyńskiego. Zresztą wróciwszy w okolice szkoły, poszliśmy jeszcze do Jordanka, gdzie graliśmy dalej...

 

7 wspanialychNastępnie 30 października miało miejsce wyjście trzech klas do kina Iluzjon na "Siedmiu wspaniałych". Byliśmy tam razem z 5T i 6M. Stanowiąc grupę około 50 osób mogliśmy zająć całą małą salę kina noszącą zgrabną nazwę "Mała czarna". Jeszcze w szkole udało się ze wszystkimi klasami porozmawiać o westernie jako gatunku filmowym i o tym, czego można spodziewać się, oglądając klasyka sprzed 50 lat. Okazało się, że nadal może się podobać!
W klasie 5m na jednej z lekcji po filmie odbyła się gra zmierzająca do wyłonienia ulubionej postaci spośród tytułowych siedmiu wspaniałych - zwyciężył bohater grany przez Steve'a McQueena. W niedalekiej przyszłości planowane jest kolejne wyjście do Iluzjonu. Może na inny film z tym aktorem?

 

20 listopada dzięki rekomendacji i pomocy organizacyjnej nieocenionej pani Joanny Jedlińskiej udaliśmy się do Teatru Baj na "Robinsona i Crusoe". Niezwykłość tego spektaklu polega na tym, Robinson i Crusoeże dwaj bohaterowie występujący na scenie mówią różnymi językami: jeden po polsku a drugi po niemiecku. Nie rozumieją się nawzajem, ale z rozumieniem Niemca oczywiste problemy mają też polscy widzowie (ci uczący się niemieckiego mieli zapewne nieco lepiej od grupy francuskiej, ale tylko nieco...). Co prawda twórcy spektaklu, który bądź co bądź od początku był pomyślany dla widza i dorosłego, i młodego, zaserwowali nam na początek słowa raczej uniwersalne: "Idiot!", mówi do Polaka Niemiec, a Polak do Niemca: "idiota". Ale nie wszystkie słowa były takie łatwe. Spektakl pokazywał, jak osoby, które się nie rozumieją i początkowo odnoszą do siebie wrogo, stopniowo dochodzą do porozumienia. Na koniec miała miejsce rozmowa z aktorami, można było zadawać im pytania, z czego część z nas skorzystała (a niektórzy chcieli pytać o więcej, ale pani prowadząca spotkanie nie pozwoliła...).

 

gravityTuż przed feriami świątecznymi poszliśmy do kina IMAX na film pt. "Grawitacja". Poszła właściwie połowa klasa, gdyż druga połowa albo była chora, albo na zawodach sportowych. Tym, co byli, bardzo się podobało (w każdym razie nikt nie mówił, że nie!). Półtoragodzinny seans był pełen napięcia i niesamowitych kosmicznych widoków, i poruszania się w strefie zerowej grawitacji. Właściwie trudno było uwierzyć, że ten film nie był naprawdę kręcony w przestrzeni kosmicznej. W filmie oprócz widowiskowości i scen pełnych akcji było bardzo dużo scen kameralnych i pogłębionych psychologicznie, w których świetnie zagrali Sandra Bullock i George Clooney. Z kina wyszliśmy nieco oszołomieni, mając jednocześnie świadomość, że zostały już tylko trzy dni szkoły, a potem Święta i Nowy Rok!

 

Krzysztof Sawicki