Przez kilka dni nad morzem przetupaliśmy kawał wybrzeża i trochę kilometrów w głębi lądu. Na plaży podziwialiśmy nie tylko piach, ale również ciekawostki geologiczne: węgiel brunatny, piasek z granatami i mnóstwo najróżniejszych otoczaków. W Słowińskim Parku Narodowym zjeżdżaliśmy z górki na pazurki, z tym, że zamiast mrożonego H2O mieliśmy sypki SiO2, a zamiast nart wspomniane pazurki.

W miejscowości Mechowo obejrzeliśmy kolejne dwie perełki: geologiczną - groty (gorąco polecamy każdemu, kto tam jeszcze nie był) i architektoniczną - drewniany kościółek bardzo ciekawie zdobiony.
Jeden dzionek spędziliśmy  "na Helu w Helu". Na zajęciach w Błękitnej Szkole poznaliśmy różne foki i bogatą faunę Zatoki Gdańskiej. W woderach sieciami przeczesywaliśmy jej wody w nadziei złowienia rekina; niestety szczytem naszych osiągnięć była maleńka fląderka i trochę innego "drobiazgu". Rybki oczywiście trafiły z powrotem do wody ;-). Po południu zajrzeliśmy do bunkrów Rejonu Umocnionego, postrzelaliśmy  z działa i pomoczyliśmy nogi na samiutkim końcu Helu.
Wieczorami bywaliśmy w Teatrze Grupy Teatralnej, a po rozrywce intelektualnej zażywaliśmy trochę sportu - mecze z koleżankami i kolegami z innych grup. Jak to się mówi, spaliśmy potem jak zabici.

Zachęcamy do obejrzenia galerii naszych zdjęć!
Tupot