Berlin maj 2010 01010 maja (poniedziałek)

Po przyjeździe do Berlina zostawiliśmy bagaże w naszym hostelu i pojechaliśmy do sklepu Ritter Sport na warsztaty o czekoladzie. Dowiedzieliśmy się, jak i z czego powstaje ten przysmak. Każdy z nas zrobił dwie tabliczki czekolady. Po warsztatach, rozejrzeliśmy się trochę po sklepie. Na parterze było mnóstwo przeróżnych rodzajów czekolady, na pierwszym piętrze małe muzeum. Następnie skierowaliśmy się w stronę Bramy Brandenburskiej, pod którą zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie. Potem wróciliśmy do hostelu, rozpakowaliśmy się i poszliśmy na kolację. Po tym jak już wszyscy się najedli i odpoczęli, wyruszyliśmy zobaczyć Reichstag (siedzibę niemieckiego rządu). Kiedy dochodziliśmy na miejsce już się zmierzchało. Do wejścia do Reichstagu była bardzo długa kolejka. Niestety, nie udało nam się tego dnia wejść do środka.

11 maja (wtorek)

Rano zjedliśmy śniadanie i od razu wyruszyliśmy do Muzeum Historii Naturalnej (Museum für Naturkunde), w którym można było zobaczyć bardzo wiele ciekawych eksponatów, m.in. szkielet brachiozaura, szkielet diplodoka i wypchanego wilka workowatego. Po muzeum poszliśmy coś zjeść. Następnie udaliśmy się na przystań, z której mieliśmy wyruszyć łodzią po Sprewie, ale okazało się, że ze względu na złą pogodę łodzie nie wypływają. Udało nam się jednak znaleźć inną łódź, która co prawda nie zawiozła nas tam gdzie chcieliśmy, ale przynajmniej mogliśmy na niej trochę odpocząć. Po zejściu z pokładu pojechaliśmy zwiedzić stadion olimpijski i… sklep z pamiątkami. A w sklepiku... Nic tylko przedmioty związane z berlińską drużyną: koszulki, buty, szlafroki, piłki, smycze, czapki, breloczki a nawet smoczki dla dzieci czy gumowe kaczuszki. Wróciliśmy do hostelu bardzo zmęczeni i głodni. Zjedliśmy więc kolację i pół godziny wcześniej niż poprzedniego dnia wyruszyliśmy na ponowne „zdobycie” Reichstagu. Tym razem udało nam się. Wewnątrz trzeba było przejść przez bramki wykrywające metal. Oczywiście bagaż, kurtki, a nawet bluzy trzeba było położyć na specjalną taśmę. Kiedy już wszyscy przeszliśmy przez tę procedurę, weszliśmy razem z innymi ludźmi do ogromnej windy (zmieściło się w niej ok. 30 osób). Na górze otrzymaliśmy audioguide’y w języku Polskim. Następnie każdy w swoim tempie mógł zwiedzać kopułę i podziwiać wieczorną panoramę Berlina.

12 maja (środa)

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy od zwiedzania Pergamonmuseum. Jest ono położone na Wyspie Muzeów. Zaczęliśmy zwiedzanie od Zbiorów Sztuki Starożytnej. Znajduje się tam Ołtarz Pergamoński. Następnie przeszliśmy do części poświęconej Azji Przedniej. Znajduje się tam m.in. rekonstrukcja bramy świątyni poświęconej bogini Isztar. Potem poszliśmy jeszcze na wystawę o sztuce Islamskiej, na której obaczyliśmy m.in. fasadę z portalu jednej z rezydencji kalifa al-Walida II. Po muzeum postanowiliśmy coś zjeść, a następnie skierowaliśmy się do zoo. Zobaczyliśmy tam bardzo wiele gatunków zwierząt, takich jak wielka panda, wielbłądy (zarówno dromadery i baktriany), pantery, lwy, tygrysy, wilki arktyczne czy niedźwiedzie polarne. O godzinie 17:00 zebraliśmy się wszyscy (no, prawie) pod budynkiem akwarium. W akwarium znajduje się bardzo wiele gatunków ryb, płazów, owadów i pajęczaków. Widzieliśmy w środku nawet rekina normalnych rozmiarów. Po akwarium udało nam się uprosić panie, żeby pozwoliły nam pójść na plac zabaw. Wszyscy pobiegliśmy na trampoliny, chłopcy na jedną, a dziewczyny na drugą. Niestety, jeden z naszych kolegów skręcił sobie na niej kostkę :( Po kolacji wyruszyliśmy zobaczyć Sony Center. Nie wydał nam się on niczym specjalnym. Podejrzewamy, że to dlatego, iż wszystkie sklepy, restauracje i kina były o tej porze zamknięte. Po drodze do przystanku zatrzymaliśmy się przy ogromnej żyrafie zbudowanej z klocków Lego i zrobiliśmy sobie przy niej zdjęcie. Po krótkim odpoczynku w Dunkin Donuts udaliśmy się do hostelu.

13 maja (czwartek)

Praktycznie cały czwartek spędziliśmy w Filmparku w Poczdamie. Na początek, poszliśmy na pokaz tresowanych zwierząt. Nie rozumieliśmy z niego zbyt wiele, ale bardzo nam się podobało. Następnie udaliśmy się do miasteczka strachów. Przy wejściu, stała ogromna szubienica. Na prawo od niej była sala tortur. Na lewo natomiast stał niewielki dom. Otworzyliśmy drzwi. Okazało się, że była to „nawiedzona gospoda”. Nie przestraszyły nas jednak ani te upiorne postacie, ani obraz ruszający oczami. Po obejrzeniu miasteczka strachów weszliśmy do łodzi podwodnej. Był to jedynie symulator udający, że razem z łodzią idziemy na dno (oczywiście, naprawdę nic nam się nie stało). Po takich wrażeniach postanowiliśmy posilić się w restauracji. Każdy z nas zamówił sobie Drachenteller (danie złożone z małego kotleta, frytek i warzyw). Następną atrakcją był pokaz kaskaderski. Wszystkim bardzo się podobało i chcieliśmy go ponownie raz zobaczyć, ale przedtem poszliśmy jeszcze do „Panamy” (krainy, do której zmierzali bohaterowie książki Janoscha). Przeszliśmy spory kawałek piechotą, a potem zdecydowaliśmy się na przepłynięcie tej krainy łódką. Następnie pomaszerowaliśmy do budynku, w którym zobaczyliśmy, w jaki sposób powstała kreskówka „Sandman”. Weszliśmy też do innego budynku w którym było pokazane, jak powstają filmy. Można w nim było także podglądnąć prace charakteryzatorów oraz przebrać się w stroje z różnych epok. Obok niego, stał symulator lotu statkiem kosmicznym. Oczywiście musieliśmy go sprawdzić. Potem poszliśmy na pokaz filmów 4D i ponownie na pokaz kaskaderski. Zmęczeni wróciliśmy wieczorem do hostelu.

14 maja (piątek)

Dziś wróciliśmy do Warszawy. Bardzo podobała mi się nasza wycieczka do Berlina.

Barbara Wolsan, kl. 6m