Nasze dzieci od roku codziennie spotykają się w szkole, a my od zebrania do zebrania.

Stwierdziliśmy, że niewiele o sobie wiemy, że niewiele się znamy. A przecież łączy nas szkoła Przymierza Rodzin. To do czegoś zobowiązuje. Poza tym, przed nami jeszcze 5 lat wspólnej nauki naszych dzieci. Nie chcieliśmy dłużej mijać się na ulicy i w szkole wymieniając zdawkowe „dzień dobry”. Postanowiliśmy to zmienić. Dobrym pretekstem było przybycie do naszej klasy dwóch nowych dziewczynek. Karolina i Zuzia szybko nawiązały nowe znajomości a i my tym razem nie chcieliśmy stać na uboczu. 
Za pomocą emaili, „skrzyknęliśmy się”, uzgodniliśmy kto co przywozi i 21 października, w sobotę, prawie w pełnym składzie (niektórych „powaliła” choroba) spotkaliśmy się w Kruszewiu, w ogrodzie Państwa Komorowskich.
Nasz pomysł spotkał się chyba z „Najwyższą” aprobatą, bo pogoda, pomimo zaawansowanej jesieni, rozpieszczała nas ciepłymi promieniami słońca. Nie zawiodły nas również świetne humory. Szybko przebrnęliśmy przez moment stremowania i świetnie się bawiliśmy.
Mieliśmy stanowiska łucznicze, które cieszyły się ogromnym powodzeniem, zorganizowaliśmy podchody: dzieci kontra rodzice, rywalizowaliśmy w przeciąganiu liny: chłopcy (mali i duzi) kontra dziewczynki (małe i duże), tatusiowie kontra reszta chłopców. Mieliśmy huśtawki na linach, strzelaliśmy z wiatrówek.
Stoły uginały się pod ciężarem własnoręcznych wypieków mam, zajadaliśmy się domowym smalcem, sałatkami i potrawami z grilla, a dzieciaki miały ogromną frajdę pieczenia kiełbasek na ognisku. Po kilku godzinach, gdy czas było się rozstawać, wszyscy mieliśmy wrażenie ze znamy się od lat. 
Było wspaniale. Już jesteśmy umówieni na zimowy kulig i wiosenny spływ kajakowy Pilicą.

 

Rodzice II-tradycyjnej