Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy (nocą w baszcie...) trochę lata (w dzień)

Co robiliśmy?

  • Obliczaliśmy wysokość wież (bramnej, więziennej i zachodniej) i długość murów obronnych (niektórzy chcieli mierzyć mury dwumetrową miarką, a mury maja ponad kilometr długości....)
  • Przyglądaliśmy się replice zbroi średniowiecznej (dokładnie to rękawicom i tarczy)
  • Jedliśmy kolację w średniowiecznych warunkach, przy świecach w piętnastowiecznej wartowni
  • Oglądaliśmy neobarokowy kościół p.w. Przemienienia Pańskiego
  • Dowiadywaliśmy się, że stąpamy i mieszkamy na terenie dawnego cmentarza a nawet dwóch - prehistorycznego, i z XII wieku
  • Oglądaliśmy z samej góry wież więziennej i bramnej dawne koryto Wisły, w którym obecnie jest Jezioro Czerskie (dawniej zwane czyryńskim lub czyrskim)
  • Przechodziliśmy obok sadów i dowiadywaliśmy się, że sady i winnice były zakładane w tej okolicy z polecenia królowej Bony, która w XVI wieku mieszkała w Czersku
  • Chodziliśmy po ruinach zamkowych (zamek został zburzony podczas potopu szwedzkiego)
  • Wchodziliśmy do wieży więziennej, przed nami siedzieli tam m.in. Henryk Brodaty i kilkuletni książę Bolesław syn Leszka Białego
  • Dziwiliśmy się, że w średniowieczu Czersk był jednym z największych miast na Mazowszu (ważniejszym niż Warszawa)
  • Oglądaliśmy strusie, kozy, koty i psa choć one nic nie miały wspólnego z zamkiem
  • Chodziliśmy po stałym moście zbudowanym przez Franciszka Bielińskiego w miejsce mostu zwodzonego
  • Wchodziliśmy na drzewa (na pochyłe drzewo każda koza skacze…)

ALBUM ZE ZDJĘCIAMI PONIŻEJ