HISTORIA

SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 8 KSW - OBECNIE SZKOŁY PODSTAWOWEJ NR 2 PRZYMIERZA RODZIN

w Warszawie

Szkoła Podstawowa nr 8 Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców powstała w 1990 r., dzięki staraniom Zarządu Głównego KSW i poparciu kapelana Stowarzyszenia, księdza Józefa Maja, proboszcza parafii św. Katarzyny na Służewie. Ksiądz użyczył salek katechetycznych, nieużywanych już do parafialnej katechezy, jako że nauka religii wróciła do szkoły. Pierwszą dyrektorką szkoły była pani Elżbieta Sepko-Guzicka. Jej zawdzięczamy np. tradycję spotkań rodzinnych na kolędowaniu, pieczenie pierniczków.

Wspaniałe zajęcia świetlicowe prowadzone z dużym zaangażowaniem przez pana Marcina Sawickiego, zwanego Druhem, i panią Anię Gołębiowską (dziś Oniszk) odbywały się w sadzie proboszcza. Zabawy na drzewach i gra w „świnie na patelni” były niezwykłą przygodą dla dzieci, choć okrzyki „Mateusz Łempicki na patelnię” intrygowały zawsze panią Julitę Gredecką, ówczesną szkolną sekretarkę. Bardzo udane były też „zielone szkoły”, na które tradycyjnie wspólnie wyjeżdżały wszystkie klasy szkolne.

Trzy klasy (dwie pierwsze i jedna druga), które zaczęły edukację w naszej szkole, zajmowały wszystkie trzy pomieszczenia, które dał nam do dyspozycji ksiądz Maj, a więc wraz z końcem pierwszego roku szkolnego 1990/91 zaczął się objawiać towarzyszący potem zawsze naszej szkole problem lokalowy. Szczęśliwie udało się znaleźć wolny budynek po żłobku przy ul. Powsińskiej 56. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu rodziców udało się uporządkować klasy, pomalować krzesełka, poprzybijać wszystkie tablice, aby można było przyjąć nie tylko klasę pierwszą, ale i zerówkę, prowadzoną przez panią Anię Podgórską.

Po dwóch latach pracy dla szkoły, budowania zespołu nauczycielskiego, pani Elżbieta Sepko-Guzicka zrezygnowała z funkcji dyrektora, polecając na swojego następcę pana Marcina Sawickiego. Skoro dotąd wszyscy uczniowie i większość rodziców zwracała się do niego „druhu”, od tej chwili pojawił się w szkolnej tytulaturze dziwny twór, zwany „Druhem dyrektorem”. Marcin Sawicki wymyślił nową formułę świetlicy czyli „kółka zainteresowań”, np. gier i zabaw, robótek ręcznych, kółko antyczne, orgiami, Kółko Strażaka oraz odrabianki dla tych, którzy nie chcieli rozwijać żadnych zainteresowań.

Po kilku latach i przebudowach wewnętrznych nie dało się już dłużej „upychać” kolejnych klas w przedszkolu. Każda rada szkoły zawierała w planie obrad sakramentalne pytanie „Co dalej szósta, siódma klaso?”

Wkrótce okazało się, że można znaleźć wolne pomieszczenia lekcyjne w szkole w Powsinku, przy ul. Uprawnej, ale to oznaczało, że trzeba się będzie rozdzielić na klasy I-III i klasy starsze. Trzy lata trwała przygoda na Uprawnej, która miała swoje zalety – dwa wielkie boiska, duży, zielony wybieg, przestronne klasy, możliwość korzystania z biblioteki i normalnej sali gimnastycznej. Tam właśnie zrodziła się tradycja tygodni teatralnych, kiedy to uczniowie z poszczególnych klas przygotowują przedstawienie na zadany wszystkim temat. Bogactwo interpretacji np. mitu o Prometeuszu, było zdumiewające. Na Uprawnej też zaczęliśmy się żegnać z kończącymi naszą ośmioklasową szkolę podstawową absolwentami. Szybko zrodził się zwyczaj przedstawienia przygotowywanego przez nauczycieli, którego głównymi bohaterami byli uczniowie kończący szkołę. Pan Marcin Sawicki, pożegnawszy swoją klasę, zaczął realizować kolejne marzenie swego życia, czyli pracę metodą Marii Montessori, najpierw w przedszkolu przy ul. Powsińskiej, a potem, ku wielkiemu żalowi wielu z nas, wyprowadził się na stałe w góry.

W 1999 reforma edukacji skłoniła dyrekcję tamtej szkoły do wprowadzenia zmian budowlanych w szkole, które odcięły szkołę podstawową od gimnazjum i dla nas nie było już tam miejsca.

Kolejna przeprowadzka, tym razem na ul. Podbipięty. Od razu wiadomo, że na krótko, dopóki miejscowe gimnazjum nie zapełni się uczniami. Ale i nasi uczniowie zaczęli przygodę gimnazjalną, wielu z nich zostawało z nami, ale niektórzy postanowili kontynuować naukę w innych miejscach. Zawsze jednak, jako absolwenci, byli serdecznie witani na wszystkich imprezach szkolnych, a zwłaszcza w czwartek po Wielkiej Nocy, kiedy prosiliśmy ich, aby poradzili młodszym kolegom, do jakiego liceum warto iść. Funkcję dyrektora szkoły w „dwóch odsłonach” zaczęła pełnić p. Maria Korolec.

Z Podbipięty trzeba się było wyprowadzić w nowym tysiącleciu, czyli w 2001 roku. Tym razem do Wilanowa, do księdza Bijaka, na ul. Biedronki 1. Wydawało się, że gdy stanowimy jedność nie tylko duchową, programową, ale również terytorialną – przyszłość szkoły podstawowej z oddziałami Montessori i gimnazjum maluje się różowo. Niestety, organ prowadzący, czyli Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców, miało względem naszej społeczności inne plany. Nocne obrady 28 listopada 2002 roku doprowadziły do exodusu z ul. Biedronki, a dzięki uprzejmości pani Izabeli Dzieduszyckiej, która w podbramkowej sytuacji przyjęła naszą szkole pod skrzydła Przymierza Rodzin, od 1 grudnia 2002 roku nasi uczniowie stali się uczniami Szkoły Przymierza Rodzin. Determinacji rodziców, nauczycieli i uczniów zawdzięczamy, że nasza wspólnota przetrwała najgorszy czas w bardzo mroźnym grudniu 2002. Przez cały miesiąc funkcjonowaliśmy w diasporze: klasy młodsze uczyły się w TOPschoolach przy ul. Bonifacego i na Ursynowie, gimnazjum gnieździło się w nieogrzewanym hufcu Mokotów, aż w styczniu 2003 roku wszyscy przenieśli się do nowych siedzib. Podstawówkę przygarnęły siostry franciszkanki na ul. Dożynkową, gimnazjum przetrwało w biurowych pomieszczeniach przy ul. Wiśniowej 50, aż przeniosło się do wynajętego parteru w budynku przy ul. Wąwozowej. Od stycznia 2005 dyrektorem, pracującym nad utrzymaniem jedność szkół, jest pani Marzanna Rymsza-Leociak.

Julita Gredecka
była nauczycielka historii i wiedzy o społeczeństwie w naszych szkołach

KALENDARIUM XX LECIA

przygotowali na Piknik XXL Rodzice klasy "tradycyjnej" 2010 - 2016
DZIĘKUJEMY!